Another side of me.
Samotnie spędzała kolejny wieczór.
Powoli się do tego przyzwyczajała.
Udawała szczęśliwą.
Uśmiech na twarzy.
Rozmowy z przyjaciółmi.
Nike nie wiedział, że tak naprawdę cierpi.
Że każdego wieczoru płacze.
Że samotność wprowadza ją powoli w depresję.
Tak, miała przyjaciół.
Ale potrzebowała jeszcze kogoś.
Kogoś kogo mogłaby przytulić.
Kogoś, z kim oglądanie jednego filmu co wieczór nigdy by się nie nudziło.
Kogoś do rozmów o wszystkim, o największych głupotach.
Z dnia na dzień czuła się coraz gorzej.
Monotonia jej życia powodowała, że wpadała w obłęd.
Szukała ucieczki.
Jedynym wyjściem dla Niej była muzyka.
Muzyka i pisanie.
Ta cala samotność sprawiła, że stworzyła swój własny świat.
Åšwiat idealny.
W którym była szczęśliwa.
Naprawdę szczęśliwa.
Ale to był tylko jej wymysł.
To rzeczywistość.
Gówniana rzeczywistość, w której czuła się okropnie.
Chciała od tego wszystkiego uciec.
Chciała zniknąć, ale nie potrafiła.
Bo mimo wszystko miała przyjaciół.
Wiedziała, że dla nich musi być silna.
Ale mimo wszystko było jej smutno.
Nadal cierpiała.
Nadal to ukrywała.
Nadal nie była prawdziwą sobą.
Walczyła.
Chociaż podświadomie się już dawno poddała.
Nie mówiła nikomu o tym co czuje.
Bała się.
Wiedziała, że nie zrozumieją.
Nikt nie rozumiał jej nigdy.
Więc czemu teraz miałoby być inaczej.
Jej łzy były oznaka bezsilności.
Ale widziała je tylko ona.
Przez całe życie nie pozwoliła nikomu ich zobaczyć.
Nadal nie pozwala.
Nadal udaje silnÄ….
Nadal próbuje walczyć.
Aż pewnego dnia odzyskała nadzieję.
Dostała jeden list.
List od przyjaciela.
I te kilka linijek.
Kartka ozdobiona wersami piosenki.
Ich piosenki.
Która oboje pokochali.
Teraz walczy naprawdÄ™.
Teraz jest silna.
Teraz jest sobÄ….
I już zawsze sobą będzie.
